Idę wzdłuż rzeki — orzech włoski. Kto go z ziemi włoskiej przywiózł do Polski? Pewnie wrony. Z pałacowego parku, tam z drugiej strony rzeki. W parku buki, dęby, jest i miłorząb — japoński. Tylko pałacu już nie ma, po wojnie rozebrali. Wycięli las, wycięli pałac, park pewnie też wytną. Brzózki posadzą przy blokach.

Za pałacem porzucona cukiernia. Po Niemcach przejęła to Polska, od Polski ktoś to odkupił — ruinkę. Psy znaczą tam teren, chwasty rozsadzają kostkę brukową. Nikt się wokół tego nie kręci.

Grzyba za to dużo, bogato — najróżniejszego. Grzyb lubi cukier, pochłania mury, zżera cukrownię. Dobrze mu tam, jak nigdzie. Tyje od tego, zrobił się ważny. Uwłaszczył się grzyb na resztkach transformacji, chciałby jeździć złotym Mercedesem.